Moja droga - od pierwszego zamachu do nowej ery palanta
1. Zwykły piątek, który zmienił wszystko (2021)
Sport towarzyszył mi od zawsze. Piłka nożna, lekkoatletyka, CrossFit, biegi przeszkodowe OCR - szukałem ruchu w każdej postaci. O palancie słyszałem, ale nigdy w niego nie grałem. W lipcu 2021 roku moja żona natrafiła na ogłoszenie na Facebooku: "Czy są w Słubicach chętni dorośli na grę w palanta?". Bez mojej wiedzy zapisała nas oboje.
Pierwszy trening w wieku 31 lat okazał się całkowitą klapą. Nie trafiłem chyba w ani jedną piłkę przy wybiciu. Z boiska wracałem wściekły na samego siebie, bo w sporcie zawsze wymagam od siebie maksimum. Ale w palancie było coś, co nie dawało mi spokoju. Szok, sportowa ambicja i fakt, że mogłem trenować ramię w ramię z żoną sprawiły, że wracałem w każdy piątek.
Z grupy zapaleńców szybko stworzyliśmy Stowarzyszenie Palantowe Kampa Słubice. Wstąpiłem do ogólnopolskich rozgrywek, założyłem opaskę kapitana i rozpoczął się szalony bieg: wygrany Puchar Warszawy, Halowy Puchar Polski i wreszcie moje pierwsze Mistrzostwo Polski 2022.
2. Iskra, która zrodziła "Młodą Kampę" (2022-2024)
Na nasze piątkowe treningi przychodziły dzieci. Siedziały na ławce, obserwowały i ciągle pytały: "A my możemy zagrać?". Pod koniec 2022 roku zorganizowałem dla nich pierwszy trening. Przyszło 6 osób. Mimo że miałem zaplecze sportowe i certyfikat trenera personalnego, praca z dziećmi w tak nowym sporcie była dla mnie absolutnym novum. Zaczynałem po omacku, traktując to jako czystą zabawę po godzinach.
Szybko okazało się, że dzieciaki chłoną palanta jak gąbka. W 2023 roku grupa urosła na tyle, że nazwaliśmy się oficjalnie Młodą Kampą. W 2024 roku trenowaliśmy już w dwóch grupach wiekowych (Kids i Junior, blisko 40 osób). Pojechaliśmy autokarem do Warszawy na pierwsze w historii Mistrzostwa Polski Juniorów. Zostaliśmy Mistrzami Polski Juniorów 2024.
Gdy patrzyłem na ich łzy szczęścia, zrozumiałem jedno: to już nie jest hobby po pracy. To jest moja życiowa misja.
3. Sukcesy, nagrody i bolesna ściana (2025-2026)
W sporcie dorosłych osiągnąłem niemal wszystko. Jako kapitan poprowadziłem drużynę do kolejnych tytułów, zostałem wybrany Najlepszym Palancistą Roku 2024 oraz 2026 (jako jedyny w historii dwukrotnie), otrzymałem tytuł Osobowości Roku, a jako wiceprezes nowo utworzonego Klubu Palantowego Piekło Słubice udowodniłem ze sztabem, że Słubice są niekwestionowaną stolicą polskiego palanta. Równolegle moi młodzi palanciści robili rzeczy niemożliwe:
- 2024 - Mistrzostwo Polski Juniorów.
- 2025 - Obrona tytułu Mistrza Polski Juniorów + wicemistrzostwo dla naszej drugiej drużyny.
- 2026 - Trzecie z rzędu Mistrzostwo Polski Juniorów. W Słubicach trenowało już blisko 80 dzieciaków, a widok kija do palanta wystającego z plecaka na miejskich ulicach stał się codziennością.
I wtedy nadszedł moment prawdy. Moi wychowankowie zdobywali trzecie mistrzostwo z rzędu, po czym dochodzili do ściany. W Polsce nie było dla nich Ligi Juniorskiej. Nie było nowych klubów ani turniejów. Część z nich, z braku perspektyw i rywali w kraju, zaczęła rezygnować i przechodzić do bardziej popularnych dyscyplin. Seryjnie wygrywaliśmy wszystko, ale ja czułem ogromny ból, bo jako trener nie mogłem im dać nic więcej.
4. Decyzja: zostawiam etat i schodzę z boiska
Nie mogłem dłużej patrzeć, jak talent moich zawodników marnuje się przez brak struktur w kraju. Doszedłem do wniosku, że jeśli sam nie zmienię polskiego palanta, nikt tego za mnie nie zrobi. Podjąłem dwie najtrudniejsze, ale najbardziej świadome decyzje w moim życiu:
1. Zrezygnowałem z bezpiecznego etatu w Niemczech - postawiłem wszystko na jedną kartę, aby w 100% poświęcić swój czas na budowanie dyscypliny od podstaw.
2. Odwiesiłem opaskę kapitana i zrezygnowałem z bycia aktywnym zawodnikiem w rozgrywkach dorosłych. Choć pozostaję wiceprezesem i wciąż trenuję dla zdrowia, całą moją energię, czas i doświadczenie reprezentacyjne przekierowuję na Akademię Młodego Palancisty.
5. Dlaczego palant? Moja wizja
Palant to sport absolutnie genialny, bo nikogo nie wyklucza. W piłce czy koszykówce musisz mieć konkretne warunki. W palancie zawodnik ze słabszym wybiciem może być najszybszym biegaczem na bazach. Ktoś wolniejszy może mieć potężne uderzenie lub najlepszy refleks w obronie. To sport, który łączy w sobie wszystko.
Moim celem nie jest już tylko trenowanie w Słubicach. Biorę powstawanie nowych Akademii w całej Polsce w swoje ręce. Chcę dać moim zawodnikom - oraz tysiącom dzieci w całej Polsce - prawdziwą ligę, ogólnopolską rywalizację, profesjonalne szkolenie i poczucie, że są pionierami wielkiego, polskiego sportu.
Robię to dla nich. I nie zatrzymam się, dopóki palant nie wróci na swoje należne miejsce - na każde polskie boisko i szkolny orlik.

